TP: 23.11.2013

pregnancy week by week

czwartek, 18 kwietnia 2013

Ile wdzieku ma w sobie słowo "Mama"...

Za dwa dni minie miesiąc od wykonania pierwszego testu ciążowego, i równocześnie z tą miesięcznicą wskoczymy w dziesiąty tydzień ciąży. Nie wiem, w którym momencie ten czas przeminął, bo ja bezustannie czuję się tak, jakbym to dzisiaj rano siedziała na toalecie, i trzymając w rozedrganych rękach kawałek plastiku, wpatrywała się w okienko, na którym mocz malował kreski. Nie będę nikogo czarowała, że maluch był planowany, i że jak zobaczyłam drugą kreskę to płakałam z radości. Nienawidzę tego określenia, ale tak, wpadliśmy. Na początku tylko tak właśnie o tym wszystkim myślałam, jak o "wypadku przy pracy". Teraz, kiedy mam za sobą wiele nocy spędzonych na przemyśleniach, dostrzegam głębszy sens w pojawieniu się tej istotki w moim życiu. Jakkolwiek niedorzecznie to nie zabrzmi, jest wynikiem totalnego przypadku, pasma sposobności. Miałam albo takiego wielkiego pecha, albo takie wielkie szczęście... Nie jestem dobrym przykładem na teorię o instynkcie macierzyńskim. Nie mogę też powiedzieć, że już kocham tą galaretkę (uwielbiam galaretki, więc to pieszczotliwe określenie), ale jestem pewna, że wszystko przyjdzie z czasem, i sprawdzę się jako... Mama.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz