TP: 23.11.2013

pregnancy week by week

piątek, 19 kwietnia 2013

A ile wdzieku ma w sobie słowo "Tata"?

Z moim Tatą od zawsze łączyła mnie wyjątkowo silna więź. Jesteśmy do siebie podobni jak dwie krople wody. Mamy nie tylko ten sam kolor i kształt oczu, lekko wystające do przodu kły w górnej szczęce, i znamię w tym samym, charakterystycznym miejscu. Oboje jesteśmy do przesady proekologiczni, lubimy majsterkować w garażu, i boimy się dentystów. Mamy identyczne poczucie humoru, alergię na nikiel, i brzydki charakter pisma. Od kiedy skończyłam 7 lat, co roku, zimową porą, jeździmy w góry. Stało się to taką naszą małą tradycją... Podobnie jak obowiązkowy, cotygodniowy wypad do kina na jakiś thriller lub... bajkę :) . To ON samodzielnie zrobił mój pierwszy latawiec, i to ON pokazywał mi, jak go puszczać. To ON zaprowadził mnie w pierwszy dzień do szkoły, i kręcił loki, gdy szłam do komunii. To ON bierze wolne w pracy, i opiekuje się mną, gdy jestem chora, choć mam już swoje lata i umiem sobie dać radę. To ON ocierał moje łzy, gdy w podstawówce doznałam pierwszej, i niestety nieszczęśliwej miłości. ;) Jest wspaniałym człowiekiem. Szczerym, uczciwym, honorowym, pracowitym, uczuciowym... Uwielbia swoją pracę, nasz dom, który sam projektował i wykańczał, a co najważniejsze, za rodzinę gotów jest poświęcić wszystko.

Bardzo żałuję, że galaretka, nie ma tyle szczęścia co ja...

Gdy Maciek dowiedział się, że jestem w ciąży, był w takim samym szoku jak ja. Chwilę milczał, chowając twarz w dłoniach, a potem powiedział bez cienia zakłopotania, że to z całą pewnością nie jest jego bękart. Oj zabolało... Nie myślałam, że będzie skakał z radości, wybierał imiona, a potem pobiegnie po grzechotkę dla dziecka. Co więcej, liczyłam się nawet z tym, że odeśle mnie z kwitkiem do domu, bo będzie potrzebował czasu na oswojenie się z myślą, że będzie tatą, ale w żadnym wypadku nie wpadł mi do głowy tak skrajny scenariusz... Nie dyskutowałam z nim wiele, bo uznałam, że nie mam o czym z nim rozmawiać. W końcu prawda zawsze wychodzi na jaw...

Jutro minie miesiąc od naszej ostatniej rozmowy. Nie pisze, nie dzwoni, nie przyszedł, jakby to zrobił prawdziwy mężczyzna, aby porozmawiać i coś ustalić. Nie zmuszę go do tego, aby był Tatą, a nie dawcą. Wiem, że gdy z podlotka stanie się mężczyzną, będzie miał do siebie ogromny żal do siebie za podjętą decyzję, i to będzie dla niego najlepszą karą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz